Tuesday, 23 April 2019

Zamach na Sri Lance versus relacja na Wirtualnej Polsce


Natknąłem się dzisiaj na świetny artykuł, w którym autor podejmuje problematykę zamachów bombowych na Sri Lance. Podający się za eksperta autor portalu WP.PL poddaje w wątpliwość ustalenia lankijskiego rządu, że za zamachem stoją ugrupowania islamskie. Wyczytamy w owym artykule podstawowe informacje o tym azjatyckim państwie:


„Sri Lanka jest częstą sceną niepokojów na tle etnicznym i religijnym. Zdecydowaną większość, ponad 70 proc., mieszkańców stanowią Buddyści, z których wywodzą się bojówki co jakiś czas atakujące przedstawicieli mniejszości, w tym chrześcijan (ok. 8 proc. ludności kraju).”

Przeglądnąłem dane encyklopedyczne i nie znalazłem rejestrów sugerujących, by na Sri Lance dochodziło do jakichkolwiek incydentów na tle religijnym. Oczywiście prócz tych, w których atakowani są sami stanowiący większość buddyści. Takich zamachów dokonywali dekadę temu Tamilskie Tygrysy, którzy buddyjskie świątynie utożsamiali z rządem, czyniąc sobie z nich cel ataków. Nie był to jednak konflikt religijny, lecz etniczny, w którym przybyli z Indii Tamilowie walczyli o utworzenie niezależnego państwa na północy Sri Lanki.

W dalszej części artykułu dowiemy się znacznie więcej z eksperckiego tekstu:

„W 2009 r. zakończyła się długoletnia i niezwykle brutalna wojna domowa pomiędzy rządem zdominowanym przed buddystów a mniejszością Tamili wyznających hinduizm (ok. 12 proc. obywateli). Co prawda terroryści samobójcy już wcześniej atakowali na Bliskim Wschodzie, ale to Tamilowie na Sri Lance wymyślili pas z materiałami wybuchowymi i jako pierwsi wykorzystywali kobiety w roli samobójców. W dziesiątkach przeprowadzonych przez nich ataków zginęło ok. 1 tys. ludzi, w tym były premier Indii Radżiw Ghandi.”

Tutaj autor sugeruje, że konflikt miał podłoże religijne, gdyż Tamilowie wyznają hinduizm, a Syngalezi buddyzm. Tymczasem buddyzm na Sri Lance uznawany jest jako część hinduizmu. Buddyjskie ceremonie pudża są niemal takie same, jak w śiwaizmie, a w świątyniach obok posągów Buddy stają statuy Wisznu, czy Brahmy. Buddyzm nie jest tutaj tak wyodrębniony z hinduizmu, jak w innych buddyjskich krajach, cały czas stanowiąc jego integralną część.

W dalszej części autor nadmienia, że Tamilowie prowadzili działalność terrorystyczną, dokonując między innymi bombowych zamachów samobójczych, w których wykorzystywano nawet młode dziewczęta. Gwoli uzupełnienia należy dodać, że aż 32 kraje na świecie uznały Tamilskie Tygrysy jako organizację terrorystyczną. Na uwagę zasługuje też fakt, że bardzo nieliczna grupa społeczna, jaką byli tamilscy narodowcy, doprowadziła do tak wielkich rozmiarów przelewu krwi. W trakcie działań terrorystycznych zginęło ponad 60 tysięcy Lankijczyków, natomiast autor wymienia jedynie 1 tysiąc ofiar, które związane są z końcowym etapem konfliktu, w którym rozprawiono się z ugrupowaniem terrorystycznym.

Nierzetelność autora potrafi porazić osobę obeznaną w temacie. Mnie historia Sri Lanki obca nie jest, choćby z tegoż względu, że tutaj mieszkam. Zadziwiły mnie jednak ataki w kierunku buddyzmu. Sprawdzam więc autora tekstu. Okazuje się, że Jarosław Kociszewski jest żydem, który odebrał wykształcenie na Uniwersytecie w Tel-Awiwie. Zdobył także dyplom na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Manipulacja materiałem w artykule jest typowa dla ortodoksyjnych poglądów religijnych. Publikacjom przyklaskuje niemiecki wydawca, w którego rękach jest portal Wirtualna Polska.

Ostatnio spotkałem się z mnichem, który od wielu lat praktykuje pustelnictwo. Wyważony i stonowany wybudza się, gdy temat rozmowy porusza kwestie żydowskie. Z totalnym zaskoczeniem zauważam, że praktykujący buddysta potrafi tak żywiołowo wyrażać antysemickie poglądy. Muszę przyznać, że wiem skąd to stanowisko się bierze. Nie chodzi tutaj o judaizm, tylko o pewne cechy osób z judaizmem związanych. Podobnie jest z islamem. Religia nie jest winna zamachom terrorystycznym, za którymi stoją konkretni ludzie. Chrześcijański Jezus także przecież był zadeklarowanym żydem, który nawet wisząc na krzyżu, swojego judaizmu się nie wyrzekł. W świątyni jerozolimskiej ukręciwszy pejcz ze sznurów, rozpędzał wszak wcześniej nie respektujących tego świętego miejsca współbraci w wierze.

Chciałbym zwrócić uwagę, że moja wzmianka nie jest wymierzona przeciwko judaizmowi, ani przeciwko wyznawcom tej wspaniałej i bogatej w tradycję religii. Niemniej jednak należy skarcić autora, który w swoim zaślepieniu doktrynalnym przekręca fakty, próbując skłócać ze sobą ludzi. Za ataki na Sri Lance odpowiadają nie wyznawcy islamu, nie buddyści, nie żydzi, nie hindusi, czy chrześcijanie, tylko osoby podobne autorowi, które swoją religię wykorzystują w celach destrukcyjnych, antagonizując społeczeństwo pod względem wyznaniowym. Celem ataków w katolickich kościołach, jak i publikacji w Wirtualnej Polsce jest wywołanie emocji prowadzących do podziałów społecznych. Nie jest to najwyższy poziom dziennikarstwa, które powinno pozostawać możliwie najwierniejsze faktom.

Chroń nas Zaratustro przed takim wykorzystywaniem wiary!

No comments:

Post a Comment